mam nadzieję, że kokos nie pogniewa się, że napiszę tutaj co mi poradził a co działa na naszą Tosię
Czyli tak, mała gryzie, to od razu palec ląduje głęboko w gardle i szybciutko na 5 minut do transportera, po tych 5 minutach wypuszczam ją z transportera i ignoruję, nie odzywam się do niej, nie patrzą na nią itp... po kilku minutach sama przychodzi i się podlizuje

absolutnie nie wolno dawać klapsów, bo nie dość, że nie pomogą, to będą powodować jeszcze większą agresję, można "dać po pysku" i pstryczki w nos. Jak Antonia broi, to najpierw krzyczę, zazwyczaj reaguje, jak nie zareaguje, to wtedy do niej podchodzę i zabieram ją z tego miejsca i jeżeli mnie w tym czasie ugryzie (co zdarza się już coraz rzadziej), to stosuję metodę palec+transporter. W tej chwili nie ma już gryzienia do krwi, atakowania ani prychania (na mnie nie prycha, na męża jeszcze tak

) pozwala się bez problemu zabrać i włożyć do transportera, wcześniej jak próbowałam ją zabrać to zostałam mocno pogryziona, nie mam też problemu z zabraniem jej jakiegoś przedmiotu, który "ukradła". Ważne jest, żeby szopers nie siedział w transporterze dłużej niż 5 czy 10 minut, bo później już zapomni dlaczego tam siedzi i nie będzie efektu. Powiem wam szczerze, że metody te stosuję dopiero kilka dni, a już widzę ogromną poprawę i mam nadzieję, że z czasem będzie już tylko lepiej.
Kokos dziękuję
