Broń I - zęby.
Z zębami - nic nie poradzimy. Na chwilę obecną ma ponad cztery miesiące i zauważyliśmy że zaczęły mu wypadać pierwsze mleczaki. Jakież to dla nas szczęście, że ma mniej "broni" do podgryzania
Co do samego gryzienia, faktycznie staramy się o oduczać mocnego "chapania" - raz wkładając palec głębiej, aby poczuł że to nieprzyjemne, dwa rozkładając palce tak, że nie ma szczękę rozwartą na max i głupieje bo nie wie co się stało
Broń II - pazury
Natomiast z pazurami już coś więcej można zdziałać. Tak nam się przynajmniej wydawało. Dzisiaj spróbowaliśmy je mu obciąć. Chyba żołnierze w Wietnamie mieli prostsze zadanie do wykonania. Ponad pół godziny, i i tak nie skończyliśmy roboty w 100%. Utrzymać go bez ruchu, i jeszcze na dodatek precyzyjnie obcinać pazury - kosmos... Ale jest znacznie lepiej (chociaż znacznie to będzie lepiej, jak zaczniemy z nim chodzić na spacery i będzie je tępił na chodniku bądź asfalcie).
Na razie usilnie walczymy z nim, żeby przestał nas "atakować" w nocy. W ciągu dnia - już daliśmy za wygraną bardzo szybko, no bo przecież chce się bawić, zresztą wtedy widzimy i wiemy co i jak. Ale BOŻE POMÓŻ MY TEŻ CHCEMY SPAĆ !! !!
No nic, trochę się rozpisałem, ale czułem taką potrzebę




